poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział IX

Jessica niechętnie się rozbudziła. Usiadła na łóżku, dwa razy ziewnęła, po czym wyciągnęła się. Już myślała,że wydarzenie z ostatniej nocy było tylko snem. Jak bardzo jednak się zawiodła, kiedy na szafce obok łóżka spostrzegła liścik od Amandy, który czytała wczoraj wieczorem. I co miała teraz zrobić? Czy miała jakieś inne wyjście z tej sytuacji? Ina dodatek Patrick miał przyjechać pod jej dom za pół godziny, a co jeśli Amanda dowie się i o tej sytuacji? Musiała to jakoś zakończyć. Poczuła, że łzy napływają jej do oczu. Potrzebowała kogoś z kim mogłaby normalnie porozmawiać o zaistniałej sytuacji, wiedziała jednak ,że osobą tą nie może być jej siostra, ona również była w niebezpieczeństwie.  Wszyscy byli w niebezpieczeństwie, a ona siedziała sobie  tu i teraz na łóżku i nic z tym nie robiła. Sięgnęła po telefon,  znalazła numer do Patrick’a. Musiała zrezygnować z dzisiejszej podwózki, choć w sumie nie wiedziała jak ma mu odmówić. Nie wiedziała czy nawet jest w stanie to zrobić.
- Patrick?  - zapytała.
- Tak, czy coś się stało Jessico?
- Nie nic , nic… tylko nie wiem czy zdąże do twojego przyjazdu, może po prostu pojedziesz do firmy sam a ja dojadę autobusem albo nie , dojadę taksówką? – specjalnie poprawiła się aby Patrick nie czepiał się tego, że będzie podróżować autobusem.
- Wykluczone…ja jestem już pod twoim domem, coś czułem ,że zaśpisz, dlatego mam dla ciebie śniadanie, świeże precelki i kawa latte. I tak na moje oko radzę Ci się pośpieszyć bo naprawdę się spóźnimy, a to by już było niegrzeczne z naszej strony, nie uważasz?
- Patrick’u naprawdę nie trze… - chciała kontynuować, ale nie zdążyła nic dodać, rozłączył się.
- Niech to szlag, ma swoje  niezastąpione metody!
- Kto ma metody? Metody na Ciebie ? Chcę je poznać! – wrzasnęła Cloe wbiegając do jej pokoju.
- Proszę cię nie mam ochoty na żarty… Mam do ciebie prośbę – zaczęła – nie wychodź dzisiajdo mojego powrotu z domu, w porządku?
- Czemu? Coś nie tak?
- Nie, po prostu słyszałam, że na wolnośc wyszedł jeden z najgorszych bandytów z okolicy. Zostań w domu, no proszę, dzisiaj kończę pracę wcześniej , poczekaj na mnie, w porządku?
Nie czekała na to co powie Cloe, wiedziała,że ją posłucha,  jeżeli chodziło o sprawy ,, wagi domowej” to była niezawodna…
Wyszykowana, zeszła na dół, po czym stanęła przed samochodem a raczej ogromną limuzyną Patrick’a. Ten szarmancko wysiadł z samochodu, otwierając jej drzwi.
- Witaj Jessico, pięknie dziś wyglądasz. Przybliżył się do niej na tyle blisko, że nie była w stanie odsunąć  się od niego. Złapała oddech, jeden i drugi, a potem poczuła na swych wargach pocałunek. Nie należał do namiętnych, nie był głęboki i długi, ale za to był romantyczny i delikatny. Jessica stanęła jak osłupiała. Wiedziała,że to co zrobił Patrick było niebezpieczne i mogło ją dużo kosztować.
- Czy coś się stało? Może nie chcesz żebym Cię całował przy ludziach? Czy po prostu mam nie wracać do tego wydarzenia z wczorajszej randki i udać ,że się nic nie wydarzyło?
- Nie, nie Patrick’u… Posłuchaj, nie wiem jak ci to wyjśnić, ale… po prostu jestem zmęczona, nie wyspałam się .
Patrick jednak wcale się tym nie przejął, rozpromienił się, po czym wskazał na miejsce pasażera, kied już wsiadła, zamknął drzwi i usiadł obok. Nie wiedziała jak ma się w tej sytuacji zachować, jeżeli ktoś ją śledził to na pewno Amanda dowie się o tym co zaszło między nimi dzisiaj.
Droga do firmy należała do przyjemnych. Patrick był miły, przytulał ją, karmił ją rogalikiem i co jakiś czas dawał do ręki kawę, aby się nie zapchała posiłkiem. Po jakimś czasie jednak dobiegła końca.
- W takim razie widzimy się za chwilę  u mnie w biurze, czyż nie tak moja Asystentko? – zapytał uwodzicielsko.
Jessica wiedziała,że w samochodzie mogła sobie pozwolić na uchylanie uczuć względem Patick’a, ale tutaj musiała być baczna. Amanda jak i jej śledczy mogą się tutaj pojawić, musiała być czujna. Jednak to i tak nic nie zmieniało. To i tak jej ostatni tydzień w tej firmie… W końcu musi powiedzieć prosto w oczy Patrick’owi ,że go nie chcę. Na samą myśl w jej oczach pojawiły się iskierki bólu , cierpnienia i rozpaczy, wszystkiego naraz. W recepcji wzięła swoje nowe dokumenty, którymi to miała się zająć dzisiaj.  Przeszła przez ogromny hol, minęła kilkadziesiąt drzwi, aż w końcu stanęła przed jednymi. Już miała wchodzić do prywatnego biura Patrick’a, kiedy drzwi Anthonego się otworzyły. Stanęła w nich dziewczyna. Niskiego wzrostu, brunetka z kręconymi  włosami.
- Skąd ja ją… - miała dokończyć słowem ,, znam”, ale w tym momencie przerwała jej dziewczyna.
- Jessica? – pisnęła z zachwytu.
Dopiero teraz przypomniało jej się kim jest owa postać. Harvard… młode lata i przyjaciółki na zawsze.
- Jejku, nigdy bym nie uwierzyła, Melanie tak?
Dziewczyna w ogóle nie była skrępowana, wręcz przeciwnie, zachowywała się tak, jakby się nie widziały zaledwie przez trzy godziny.
- To co ty tutaj robisz? Nie widziałyśmy się od lat! – wydała z siebie kolejny pisk, który aż zmroził Jessicę.
- Ja tu po prostu pracuję… w sumie od niedawna, ale nareszcie się udało.
- O rajciu już nie ukrywaj i tak widziałam wasze zdjęcia w internecie , w gazecie zresztą też byliście. Jak to możliwe ,że udało ci się go poderwać? Nie mogą go mieć przedsiębiorcze kobiety, a ty tak bez trudu…
- Ciii – uciszyła ją Jessica, - to nie jest dobre miejsce na rozowy.
- Czemu ? Czy coś się stało? – zapytała Melanie.
- Po prostu to nie jest dobre miejce, dawno się nie widziałysmy, jesteś na dłużej, może spotkamy się dzisiaj po południu?
- Tak, to dobry pomysł. To naprawdę tu pracujesz? – zapytała, niedowierzając.
- Tak , pracuję tu już od około dwóch tygodni.
- To nie przeszkadzam Ci Jess, masz tutaj mój numer , zadzwoń do mnie jak tylko będziesz czegoś potrzebowała. Po czym wyciągnęła wizytówkę ze swoim imieniem i nazwiskiem. Wizytówka pochodziła jeszcze z jej kancelarii.
- Jesteś adwokatem? – zapytała zaskoczona Jessica.
-  Tak, miałam swoją kancelarię, ale ją sprzedałam, stwierdziłam, że chcę czegoś więcej.
- Hmm, w takim razie muszę z tobą dokładniej porozmawiać, pomogłabyś mi w jednej sprawie? – zapytała niepewnie Jessica. Nie wiedziała czy może w to angażować  Melanie, ale czuła,że nie ma wyjścia, jeżeli nie ona, to kto inny może jej  w tym pomóc?
- No pewnie ,że tak. Głowa do góry i uśmiech na twarzy, a teraz ruszaj do pracy, bo potem ja przez to oberwie.
Pożegnały się całusami w policzek, po czym każda poszła w swoją  stronę. Jessica weszła do  biura Patrick’a, zajęła miejsce przy swoim biurku, po czym położyła całą stertę papierów do wypełnienia lub posegregowania. Na szczęście Patrick’a nie było, zostawił na stole kartkę, że miał spotkanie biznesowe.
- Całe szczęście pomyślała.
Miała teraz chwile dla siebie. Co miała zrobić? Czy mogła całą sprawę powierzyć Melanie? Czy aby na pewno mogła jej zaufać na  tyle aby pokazać jej list i powiedzieć o wszystkim? Nie widziały się przez 3 lata, a co jeżeli zmieniła się ? Jeżeli stała się inną osobą?  Jej rozmyślaniom nie było końca, ale nie wiedziała co innego może w tej sytuacji zrobić. Melanie była adwokatem, mogła ją z tego jakoś wyciągnąć, może udałoby się załagodzić sprawę, a ona nadal mogłaby być z Patrick’iem. Z tych rozmyślań wyrwało ją nagłe wtargnięci kogoś do pokoju.
- O , nie wiedziałem,że już tu jesteś – odparł zaskoczony Anthony.
- Tak, już od dziewiątej rano tu jestem.
- Słuchaj… jeżeli już się spotkaliśmy, to mam do Ciebie pytanie… Znasz tą dziewczynę z którą rozmawiałaś? Melanie tak?
- Tak , znam ją. Akurat los chciał ,że stałyśmy się sobie bardzo bliskie, chodziłyśmy razem na studia i nadal mamy ze sobą dobry kontakt,  to chyba tyle.
- Hmm, w porządku, a wiesz czemu się tu pojawiła? – zapytał, coraz bardziej dociekając prawdy.
- Nie wiem, to pytanie chyba powinnam zadać tobie – odparła nieco zaskoczona tym obrotem sytuacji.
- Ona jest moją koleżanką, w zasadzie moją byłą…  Spotkałem ją kiedyś na uczelni i …. Kiedyś nas coś łączyło, ale teraz to nieważne. Powróciła, ale to nic nie zmienia, jest Cloe i ją kocham.
- Mam taką nadzieję, nie skrzywdź jej, pamiętaj.
Ich rozmowa została przerwana, ponieważ do pokoju wszedł Patrick. Wyglądał nieziemsko, ciągle ten sam uwodzicielski uśmieszek, te oczy, które połyskiwały przy każdym mrugnięciu, nieskazitelnie ułożone włosy i te garnitury, w których wyglądał jak heros.
- Witaj Anthony, możesz nas na chwilę zostawić samych?
Nie doczekał się odpowiedzi, po prostu wyszedł z pokoju, pozostawiając ich całkiem samych.
- Jessico, zapraszam Cię dzisiaj na wystawne przyjęcie czy będziesz dzisiaj moją partnerką na balu?
Tego było już za dużo, Jessica wybuchnęła płaczem . Myślała,że jest silnejsza niż myśli ale nie udało jej się powstrzymać.  Patrick nieco się zasmucił, podszedł do niej i przytulił ją.
- Jessico, co się stało? Czy to Anthony? Powiedz zrobił ci coś ? Zranił twoją siostrę?
Kiedy nie odpowiadała, przytulił ją jeszcze mocniej do siebie.
- Proszę powiedz mi…
- Patrick’u czuję się okropnie, nie mogę udać się z Tobą na bal, chyba mam problem z brzuchem, mogłabym wrócić wcześniej do domu? Naprawdę źle się czuję.
Mężczyzna nieco zmarszczył brwi, ale nie poddał się ,przytulił ją jeszcze mocniej, po czym odparł
- Pewnie, jeżeli to tak ma wyglądać, to możesz iść do domu. Odwiozę cię.
- Nie! Nie naprawdę, dam sobie radę, muszę się przejść, może dobrze mi to zrobi.
- Dobrze… w takim razie będziemy w kontakcie? Mówiąc to pokazał na telefon.
- Tak, jak nabardziej.
***

- Wyszłam z pracy Mel, możemy się spotkać? – zapytała zdesperowana Jessica
- Tak, pewnie ,że tak. Może w tej nowej kawianii Grasso ? – zaproponowała.
- Będę tam za piętnaście minut – zainsynuowała Jassica, po czym rozłączyła się.
Nie mogła uwierzyć,  że to wszystko przybrało takiego tempa. To nie miało tak wyglądać, dzisiaj ominie ją zapewne najlepszy bal, na jaki tylko mogła iść. Co może zrobić? Tak naprawdę nawet Melanie jej nie pomoże. Wiedziała, że jest bez szans. Nikt nie dorówna Amandzie. A co… a co jeżeli ona będzie na tym balu? A co jeżeli to Patrick zaprosi właśnie ją? Poczuła rozpacz, ogromną rozpacz. Czuła, że fala bólu napływa z każdej strony. Czuła się tak jakby stała na moście, który zaraz się zarwie, ale tak naprawde nikt nie może jej uratować. Tak własnie się czuła. Zaczęło robić się chłodno, owinęła się bardziej swoim nowym płaszczem, po czym przyspieszyła nieco kroku. Po chwili stanęła przed kawiarnią Grasso. Nigdy wcześniej nie widziała tego miejsca, które wyglądało naprawdę przytulnie i miło. Wokół ściany pomalowane były na poziomkowy róż, na każdym stoliku stały ogromne bukiety z liliami przewiązane wstążką pasującą do wystroju wnętrza i ta atmosfera. Jessica głęboko odetchnęła, wyprostowała się i oklapła na jednym z krzeseł, przy pierwszym lepszym stoliku. Nie musiała długo czekać, z przeciwnej strony pojawiła się Melanie. I co miała robić?
- Nie… nie jestem w stanie powiedzieć o tym Melanie, nie mogę, muszę odejść z pracy i dać sobie z nim spokój – pomyślała. Po chwili znowu poczuła ,że oczy zaczynają ją szczypać, ponownie pomyślała o randce z Patrick’iem o pocałunkach o jego ramionach o jego czułych słowach i o uczuciu jakim ją darzył.
- Cześć kochanie – Melanie podeszła do przyjciółki po czym cmoknęła ją w policzek. Jessica wyczuła od niej te perfumy, to był flakonik najdroższych perfum Channel 5.  Uwielbiała ten zapach, ale nie było ją stać na nie. Pamiętała jak raz jako młoda nastolatka dostała flakonik od babci. Nie posiadała się ze szczęścia. Szanowała je i psikała się nimi na wyjątkowe okazje, ale niestety kiedyś się skończyły, jak wszystko.
- Witaj…. – odparła. Wyprostowała się nieco na krzesełku, miała problemy, ale skoro nie zamierzała  mówić o nich Melanie, to musiała z pozoru udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Miałaś jakiś problem, prawda?- zapytała podejrzliwie Mel.
- Niee, to tylko pierdoły. Wiesz… Cloe ma faceta i boję się ,że to wszystko może zajść za daleko…
Melanie przewróciła oczami.
- Boże, kobieto! Znam cię i wiem, że nie mówisz mi prawdy, widać ,że coś leży ci na sercu, powiedz o co chodzi.
Jessica znowu poczuła, że łzy napływają jej do oczu. Po co miała kłamać? To już się stało, wszystko idzie zgodnie z planem, przecież może jej zaufać.

- Proszę- powiedziała Jessica, po czym położyła na stoliku zwinięty już list od Amandy, przeczytaj go.


Nareszcie doczekałam się IX rozdziału, jestem taka szczęśliwa! Nie z siebie, nie z tego, że udało mi się zebrać siły i powrócić, ale z Was. Tak naprawdę to wszystko tylko i wyłącznie dzięki Wam. Czekam na jeszcze większe ilości komentarzy, proszę wspierajcie mnie jak tylko umiecie najmocniej, a za dotychczasową pomoc DZIĘKUJĘ <3



11 komentarzy:

  1. boskie. kiedy bedzie kolejny rozdzial ? Mam nadzieje ze Melani jej pomoze . Bo ta su** nie moze zniszczyc ich zwiazku ! :c Czekam na wieecej. weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć:) Kolejny rozdział będzie w dniach 28-30 sierpień. Co do fabuły to nie zdradzam wcześniej mojego pomysłu :* a za wenę dziękuję :*

      Usuń
  2. Hej;) Dziękuję za komentarz u mnie;) Ja pamiętam Twój blog, bo zanim zrobiłaś przerwę to komentowałam rozdziały, nie wiem czy pamiętasz;) W każdym razie rozdział bardzo emocjonuący i smutny. Obawiałam się, ze Jess się nigdy nie wygada, ale dobrze, ze to zrobiła. Mel spadła jej z nieba! Mam nadzieję, że pomoże jej jakoś uratować związek z Patrickiem.
    Czekam na kolejny rozdział;) I mam pytanie, skoro moje opowiadanie przypadło Ci do gustu to czy mam powiadamiać o nowościach?

    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie,że Cię pamiętam. Pamiętam wszystkie osoby, które wchodziły i komentowały mojego bloga, bo takich ludzi się nie zapomina. Dziękuję za pomoc ;* Co do Twojego opowiadania to możesz mnie powiadamiać o nowościach, z chęcią poczekam ;*

      Usuń
  3. Rozdział genialny *.* zresztą jak wszystkie. Szkoda mi Jess tak cieerpi przez Amande.. Mam nadzieję że jej przyjaciółka zdoła jej pomóc. ;) Czekam na następny rozdział z niecierpliwością. :) Pozdrawiam Pat <3 Zapraszam do sb: sila-marzen-one-direction-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj kochana! :*
    Jak się cieszę, że wróciłaś :). Myślałam, że już nigdy nie wrócisz, bo nie informowałaś o nowych rozdziałach ani nic, ale zaraz dołącze do obserwowanych i będę wiedzieć kiedy zostanie opublikowany nowy rozdział ;).
    Jessice musi być naprawdę ciężko. Nie wie po której stronie ma stanąć. Z jednej czyha Amanda, która tylko martwi się o siebie, ale jeżeli naprawdę kocha Patricka to powinna pozowlić mu odjesć, a nie szantażować Jessice któa tylko się zakochała w mężczyźnie do którego ona niestety coś czuje... Z drugiej stoi Patrick, który jest miły i czuły w stosunku do Jessici. Mam nadzieję, że Melani jej pomoże i nie zdenerwuje się, gdy zobaczy chłopaka Cloe. Przecież to jej były, a może ona jeszxcze do niego coś czuje? A jeśli tak to masakra... Może się w ten sposób zemścić na Jessice i zrobić wszystko, aby straciła najważniejsze rzeczy w jej życiu, ale jeśli jest jej naprawdę bliską przyjaciółką nie zrobi tego :)
    Z wielką niecierpliwością czekam na nn! :)
    Trzymaj się!
    Amy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku jak tylko przeczytałam Twój komentarz to aż coś we mnie drgnęło ;d te słowa są takie miłe i tak bardzo cieszę się,że taki zwykły blog z moim pomysłem Cię urzekł, to niesamowicie miłe;d Co do fabuły to musisz zaczekać na kolejne rozdziały, nic nie mogę zdradzać przed premierą ;P Jeszcze raz dziękuję, uwielbiam Cię :*

      Usuń
  5. Oby tak dalej (no może częściej;*) życzę weny,czasu i jeszcze raz weny!

    OdpowiedzUsuń
  6. wygląd bloga naprawdę powala :) czekam na nexta :-*

    http://destiny-of-prophecy.blogspot.com/ Rozdział 5 już jest :) Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem bardzo w temacie, bo niestety nie czytam regularnie Twojego bloga. Mogę powiedzieć, że podoba mi się szablon i fabuła wydaje się zakręcona. Jest oczywiście kilka gramatycznych błędów, ale każdemu się zdarza (Znam to :D)

    Nowy, czwarty rozdział na http://pamietam-wczoraj.blogspot.com/
    W końcu i nareszcie dodany. Zapraszam do czytania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne *-* Biedna Jessica... pani adwokat coś wymyśli ;) Do tego zawodu trzeba mieć ,,głowę'', więc dadzą radę. Gorzej później, bo takie kobiety jak Amanda nie odpuszczają.

    OdpowiedzUsuń